Czy istnieje na tym Mundialu mecz, na który polski kibic powinien wstać z kanapy i zacząć krzyczeć? Anglia kontra Chorwacja w grupie L mundial 2026. Chorwaci to nasza słowiańska dusza na tym turnieju — Modrić, Kovačić, Kramarić, Gvardiol. Ludzie, którzy grają z sercem na koszulce i którzy w 2018 roku dotarli do finału w Rosji z drużyną, której żaden model statystyczny nie dawał szans. Teraz trafiają do grupy z Anglią, Ghaną i Panamą, i muszą pokazać, że wciąż są w stanie mieszać karty europejskiej elicie.
Dla mnie grupa L mundial 2026 to jedna z najciekawszych na turnieju — nie dlatego, że jest wyrównana (bo nie jest), ale dlatego, że starcie Anglii z Chorwacją w fazie grupowej to mecz klasy ćwierćfinału, rozegrany o trzy tygodnie za wcześnie. Poza tym hitem mamy Ghanę, która na Mundialach tradycyjnie dostarcza emocji i niespodzianek, oraz Panamę, która trzeci raz z rzędu kwalifikuje się na turniej i powoli buduje mundialową tradycję. Cztery drużyny, jeden wyraźny faworyt, jeden kontender i dwóch outsiderów z ambicjami — przepis na trzy tygodnie dobrej piłki.
Anglia vs Chorwacja — hit grupy
Zaczyna się od konfrontacji, bo to ona definiuje całą grupę L. Anglia kontra Chorwacja to nie tylko mecz piłkarski — to kontynuacja rywalizacji, która trwa od półfinału Mundialu 2018 w Rosji, kiedy Mandžukić strzelił gola w dogrywce i wysłał Anglików do domu. Od tamtego momentu obie drużyny spotykały się na Euro 2020 (Anglia wygrała 1:0), w Lidze Narodów (dwa remisy) i na Euro 2024 (remis 0:0 w grupie). Bilans jest wyrównany, a każdy mecz to taktyczne szachy na najwyższym poziomie.
Anglia Thomasa Tuchela to drużyna, która wreszcie ma selekcjonera zdolnego do wyciągnięcia maksimum z olbrzymiego potencjału kadrowego. Jude Bellingham z Realu Madryt, Phil Foden z Manchesteru City, Bukayo Saka z Arsenalu, Harry Kane z Bayernu Monachium — to czwórka, która w dowolnym klubie na świecie grałaby w podstawowym składzie. Tuchel zmienił system z 4-3-3 Southgate’a na bardziej elastyczny 3-4-2-1, który pozwala Bellinghamowi operować między liniami, a Sace i Fodenowi zamieniać się pozycjami na skrzydłach. Defensywa z Gvardiola i… tak, John Stones i Marc Guehi wciąż stanowią trzon obrony, ale Tuchel dodał agresywność w pressingu, której za Southgate’a brakowało. Declan Rice z Arsenalu w roli szóstki jest doskonały — pokrywa więcej terenu niż jakikolwiek inny defensywny pomocnik w Premier League i pozwala Bellinghamowi grać wyżej bez obaw o dziury w środku pola.
Chorwacja Zlatko Dalicia to drużyna, która na każdym z trzech ostatnich wielkich turniejów (MŚ 2018 — finał, MŚ 2022 — trzecie miejsce, Euro 2024 — faza grupowa) grała powyżej oczekiwań statystycznych. Luka Modrić ma 40 lat i gra prawdopodobnie na swoim absolutnie ostatnim turnieju — po Mundialu kończy karierę reprezentacyjną. To dodaje dramaturgii, ale też stawia pytanie: czy 40-letni rozgrywający wciąż jest w stanie dyktować tempo meczu na najwyższym poziomie? Z danych z sezonu 2025/26 w Realu wynika, że tak — Modrić rozegrał 28 meczów ligowych, notując 6 asyst i utrzymując wskaźnik podań kluczowych na poziomie 2.1 na mecz. Obok niego Mateo Kovačić z Manchesteru City dostarcza fizyczność i pressing, a Joško Gvardiol — tak, ten sam, który gra w obronie City — jest jednym z najlepszych lewych obrońców na świecie.
Bezpośrednie starcie tych dwóch drużyn będzie decydować o pierwszym miejscu. Anglia jest faworytem — głębszy skład, młodsza kadra, lepszy trener taktycznie — ale Chorwacja na wielkich turniejach potrafi zagrać mecz, który wykracza poza to, co sugerują dane. Ich statystyki xG (expected goals) na trzech ostatnich turniejach regularnie przekraczały wynik meczowy — co oznacza, że Chorwacja tworzy więcej okazji, niż wskazywałby wynik, ale je marnuje. Jeśli w jednym meczu konwersja wróci do normy — a tak się staje pod presją wielkiego spotkania — Anglia będzie miała problem. Taktycznie Tuchel postawi na kontrolę środka pola, żeby odciąć Modricia od piłki. Dalić odpowie ustawieniem Kovačicia jako cienia Bellinghama, żeby ograniczyć jego wolność między liniami. Gdybym miał typować wynik: 1:1, z golem Bellinghama i golem Kramaricia. Remis, który obie drużyny zaakceptują, bo obie wiedzą, że trzy punkty z Ghany i Panamy są pewniejsze niż ryzyko porażki w bezpośrednim starciu.
Przegląd drużyn Grupy L
Poza hitem Anglia kontra Chorwacja w grupie L są jeszcze dwie drużyny, które przyjechały z konkretnymi celami — nie tylko na wycieczkę.
Ghana to trzykrotny uczestnik Mundiali w XXI wieku — 2006 (1/8 finału), 2010 (ćwierćfinał, dramatyczny mecz z Urugwajem i ręka Suareza na linii bramkowej), 2014 (faza grupowa), 2022 (faza grupowa). Czarne Gwiazdy przeszły eliminacje CAF z drugiego miejsca w grupie za Nigerią. Selekcjoner Otto Addo zbudował drużynę wokół młodych piłkarzy z europejskich lig — Mohammed Kudus z West Hamu to gwiazda formacji ofensywnej, a Thomas Partey z Arsenalu (o ile uniknie kontuzji, co jest dużym „o ile”) zapewnia stabilność w środku pola. Inaki Williams z Athleticu Bilbao daje głębię w ataku, a Abdul Fatawu Issahaku z Leicester to jedno z najszybszych skrzydeł na turnieju. Problemem Ghany jest obrona — w eliminacjach afrykańskich stracili 9 goli w 10 meczach, a na Mundialu rywale będą znacznie groźniejsi niż w strefie CAF. Ghana zagra odważnie, strzeli gole, ale też straci ich za dużo, żeby realnie walczyć o awans z drugiego miejsca.
Panama to uczestnik trzeciego Mundialu w historii — po debiucie w 2018 w Rosji i występie w Katarze 2022. Thomas Christiansen prowadzi drużynę opartą na solidnej organizacji defensywnej i bezpośrednim stylu gry. Eric Davis i Cesar Blackman na skrzydłach dostarczają szybkość, a Jose Fajardo w ataku walczy o każdą piłkę. Panama nie ma piłkarzy z czołowych europejskich lig — ich kadra to głównie zawodnicy z MLS i ligi meksykańskiej — co ogranicza ich indywidualną jakość. Na Mundialu 2018 przegrali wszystkie trzy mecze (w tym 1:6 z Anglią), w 2022 odpadli w grupie z jednym punktem. Christiansen postawił na dyscyplinę taktyczną i kompaktową obronę — Panama potrafi zagrać mecz z niskim blokiem i utrzymać 0:0 przez 70 minut, czekając na stały fragment gry lub kontrę. Tym razem cel jest realniejszy niż w poprzednich turniejach: punkt z Ghany lub Chorwacji, który zapewni krajowi kolejny historyczny moment.
Terminarz Grupy L (CEST)
Grupa L gra na stadionach rozsianych po wschodnim i centralnym wybrzeżu USA, co oznacza godziny zbliżone do grupy J — większość meczów między 22:00 a 01:00 CEST.
Pierwsza kolejka, 15 czerwca: Anglia kontra Ghana o 22:00 CEST na Gillette Stadium w Bostonie. Chorwacja kontra Panama o 01:00 CEST (16 czerwca) na GEHA Field at Arrowhead Stadium w Kansas City. Druga kolejka, 19 czerwca: Anglia kontra Panama o 22:00 CEST, Chorwacja kontra Ghana o 01:00 CEST. Trzecia kolejka, 24 czerwca: oba mecze jednocześnie o 22:00 CEST — Anglia kontra Chorwacja i Ghana kontra Panama. Hit grupy — Anglia kontra Chorwacja — gra o 22:00 czasu polskiego, co jest perfekcyjną porą na mecz tygodnia.
Dla polskiego kibica śledzącego losy Chorwacji: dwa z trzech meczów Chorwatów zaczynają się o 01:00, co wymaga nocnego czuwania. Jedynie finałowy mecz z Anglią o 22:00 CEST jest w przystępnej porze. Warto zaplanować weekend 15–16 czerwca jako „chorwacki” — mecz o 01:00, a potem spanie do południa. Pozytywna strona późnych godzin: w polskich sportowych pubach o 01:00 jest mniej ludzi niż o 22:00, więc łatwiej o stolik z widokiem na ekran. A jeśli ktoś pracuje na zmiany lub ma elastyczny grafik — nocne mecze mają swój specyficzny klimat, którego nie da się odtworzyć przy wieczornych spotkaniach.
Kursy bukmacherskie na Grupę L
Na papierze grupy bukmacherzy widzą dwóch wyraźnych faworytów i dwóch outsiderów, ale różnica między Anglią a Chorwacją jest mniejsza, niż sugeruje ranking FIFA.
Kursy na zwycięstwo w grupie L: Anglia 1.35 (74%), Chorwacja 3.80 (26%), Ghana 15.00 (7%), Panama 41.00 (2%). Na awans z grupy: Anglia 1.03, Chorwacja 1.45, Ghana 4.00, Panama 11.00. Widzę, że rynek traktuje Chorwację jako prawie pewnego uczestnika fazy pucharowej — kurs 1.45 na awans implikuje 69% szansy, co jest zgodne z moją oceną.
Wartość w tej grupie widzę w Chorwacji na pierwsze miejsce — kurs 3.80. Chorwacja na trzech ostatnich dużych turniejach regularnie przeskakiwała oczekiwania rynku. Na Mundialu 2018 wygrali grupę przed Argentyną (3:0!). W Katarze 2022 wyszli z grupy jako pierwsi, przed Belgią i Marokiem. Na Euro 2024 odpadli w grupie, ale grali bez Gvardiola i z kontuzjowanym Modriciem. Przy kursie 3.80 na pierwsze miejsce uważam, że jest margines value — realna szansa to bliżej 30% niż 26%, co przy tym kursie daje pozytywną wartość oczekiwaną. Anglia pod Tuchelem jest silna, ale Tuchel ma tendencję do wolnego startu na turniejach — jego Chelsea wygrało Ligę Mistrzów, ale w fazie grupowej grało nierówno.
Na rynku goli: mecze z udziałem Ghany powinny generować dużo bramek — Ghana gra otwarcie, atakuje, ale też traci. Linia 2.5 gola na Anglia kontra Ghana warto rozważyć od strony „powyżej” — na Mundialu 2022 mecze z udziałem Ghany miały średnią 3.7 gola. Mecze z Panamą będą miały mniej goli — Panama gra defensywnie i zamyka przestrzenie, ich mecze w eliminacjach CONCACAF miały średnią 1.8 gola. Ciekawy rynek to „obie drużyny strzelą” w meczu Ghana kontra Panama — kurs 1.95 na „tak” wydaje się atrakcyjny, bo obie drużyny mają broń ofensywną, ale żadna nie jest hermetyczna z tyłu. Jak zawsze — podane kursy to orientacyjne ramy z początku kwietnia 2026, aktualne wartości sprawdzaj u licencjonowanego bukmachera.
Prognoza wyjścia z grupy
Anglia wychodzi z grupy L jako pierwsza — to mój bazowy scenariusz, ale z zastrzeżeniem: Chorwacja jest jedyną drużyną w turnieju, która potrafi pokonać Anglię na dużym turnieju w fazie grupowej i ma historię takich zwycięstw. Jeśli Modrić zagra mecz życia w swoim ostatnim mundialowym spotkaniu grupowym, Chorwaci mogą wygrać bezpośrednie starcie i przeskoczyć na pierwsze miejsce. Anglia ma tendencję do nerwowych startów na turniejach — na Euro 2024 z trudem remisowali z Danią, na Mundialu 2022 grali beznadziejnie z USA. Scenariusz, w którym Chorwacja wygrywa grupę, jest prawdopodobny na poziomie 25–30%.
Chorwacja na drugim miejscu z 6–7 punktami. Wygrana z Panamą, wygrana z Ghaną, remis lub porażka z Anglią — to daje 6 lub 7 punktów, co gwarantuje awans bez konieczności liczenia na wyniki w innych grupach. Dalić wie, jak prowadzić drużynę przez fazę grupową — zrobił to cztery razy na czterech ostatnich turniejach. To doświadczenie, które nie ma ceny. Chorwaci mają też coś, czego nie da się zmierzyć statystykami — mentalność turniejową. Kiedy grają w koszulce w szachownicę, stają się lepszą drużyną niż suma swoich części. Modrić gra jak gdyby miał 30 lat, Gvardiol rośnie na lidera obrony, a Kramarić strzela gole, które w lidze by zmarnował. Ten efekt turniejowy jest realny i powtarzalny — co czyni Chorwację najbardziej niedocenianą drużyną w całym turnieju.
Ghana na trzecim miejscu z 1–3 punktami. Czarne Gwiazdy będą grać odważnie i tworzić okazje, ale brak solidności defensywnej sprawi, że stracą za dużo goli. Mecz z Panamą to ich szansa na zwycięstwo — i prawdopodobnie jedyna realna okazja na trzy punkty. Na awans z trzeciego miejsca potrzebowaliby co najmniej czterech punktów, co wymagałoby remisu z Anglią lub Chorwacją — możliwe, ale mało prawdopodobne przy ich otwartym stylu gry, który zostawia przestrzenie za linią obrony. Panama zamyka grupę z 0–1 punktem, walcząc dzielnie w każdym meczu, ale bez jakości potrzebnej do regularnego zdobywania punktów na tym poziomie. Ich jedyna szansa to stały fragment gry lub kontratak w meczu z Ghaną — jeśli utrzymają zero z tyłu przez pierwszą godzinę, nerwy mogą zacząć działać na korzyść Panamczyków. Ale nawet w tym scenariuszu awans pozostaje w sferze marzeń.
